Czy PiS dokona zniszczenia OFE?

2015 rok nie był łatwy zarówno dla inwestorów, jak i dla samej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – ocenia wiceprezes Rady Giełdy prof. Marek Wierzbowski. Słabe zachowanie rynku wynika m.in. z marginalizacji roli OFE, awersji inwestorów indywidualnych do ryzyka oraz czynników politycznych.

Indeks WIG20 stracił w tym czasie blisko 20 procent, a sama giełda musi sprostać rosnącej konkurencji ze strony innych operatorów obrotu. Skutkuje to spadkiem obrotów sesyjnych, które dziś są o 10 proc. niższe niż przed rokiem i o niemal 20 proc. niż dwa lata temu.

– Nie był to rok łatwy i wiąże się to z kilkoma faktami. Pierwszy to odejście OFE, które spowodowało zmniejszony popyt na giełdzie, znaczne inwestycje funduszy inwestycyjnych za granicą oraz nastawienie inwestorów indywidualnych, którzy nadal trzymają znaczną ilość swoich oszczędności w bankach -mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor prof. Marek Wierzbowski, wiceprezes Rady Giełdy.

Z powodu reformy systemu emerytalnego liczba uczestników OFE skurczyła się z blisko 16,7 mln do niespełna 2,6 mln osób. W związku z tym wpływy do firm działających w ramach II filara są znacznie mniejsze. Dla Polaków wciąż najpopularniejszą formę oszczędzania są depozyty bankowe. Według danych spółki Analizy Online na lokatach bieżących i terminowych złożone było ponad 600 mld złotych, co stanowiło ponad 55 proc. ogółu posiadanych oszczędności.

– Następnie mieliśmy okres wyborczy, który zawsze wywołuje pewne wstrzymanie się inwestorów i obserwacje, później nastąpił okres niepewności co do kwestii podatkowych itd. To wszystko poskutkowało tym, że mamy w tej chwili indeksy giełdowe, w szczególności WIG, na dość niskim poziomie – dodaje prof. Wierzbowski.

Od początku 2015 roku indeks giełdowy WIG zanotował niemal 10-procentową stratę. Jeszcze gorzej zachowuje się indeks WIG20, który obecnie jest już prawie 20 proc. pod kreską.

– Na pewno nie był to rok łatwy dla giełdy. Podjęto jednak szereg działań mających na celu zmniejszenie kosztów i rozwój pewnych nowych usług. Nawiasem mówiąc, to nie są łatwe okresy dla wszystkich giełd – tłumaczy wiceprezes Rady Giełdy.

Rozmówca wskazuje na problem spadającej aktywności inwestorów. Według danych opublikowanych przez GPW suma obrotów akcjami wyniosła do końca listopada 2015 roku nieco ponad 206 mld złotych. Oznacza to wyraźny spadek w stosunku do poprzednich lat. W 2013 roku inwestorzy dokonali transakcji o łącznej wartości przekraczającej 256 mld złotych. Niskie obroty na giełdzie wymuszają poszukiwania nowych źródeł przychodów. Stało się to jednym z głównych wyzwań ostatniego prezesa GPW Pawła Tamborskiego, który swe stanowisko objął w lipcu 2014 roku, a złożył w grudniu 2015 roku.

– Na pewno to był początek tego niełatwego okresu. Podjęto szereg działań mających na celu zmniejszenie kosztów na giełdzie, rozwój nowych produktów i dotarcie do nowych partnerów handlowych – wylicza.

Wiceprezes Rady Giełdy zauważa przy tym znaczne zaostrzenie konkurencji pomiędzy poszczególnymi giełdami. O klientów walczą także alternatywne platformy obrotu. Dodaje, że jeśli Warszawa chce utrzymać pozycję regionalnego centrum finansowego, to także sama musi się w tę walkę włączyć.

Newseria Inwestor

Udostępnij Artykuł