Komentarz: To UE robi deal, nie Trump

Kiedy w Osace trwał jeszcze szczyt G20, UE i Ameryka Południowa przypieczętowały negocjonowaną od 20 lat umowę handlową. Jest to bardzo czytelny sygnał w kierunku prezydenta USA, uważa Bernd Riegert. KOMENTARZ

Światowy handel jest, wbrew woli USA, możliwy. Umowa handlowa podpisana przez Unię Europejską i cztery państwa południowoamerykańskiego bloku Mercosur demonstruje prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, że przyjęty przez niego kurs jest błędny. Podczas gdy reszta świata stawia na usuwanie barier handlowych, by pozyskać nowe rynki, Trump obmurowuje się cłami. Na szczycie G20 w Osace prezydent, który forsuje solowe akcje Ameryki, pokazał, że nie jest gotowy zrezygnować z karnych ceł. Stały się one ulubionym instrumentem jego dyplomacji walenia młotkiem.

Instrument ten jeszcze funkcjonuje, bo USA są silne gospodarczo i mogą sobie jeszcze pozwolić na cła importowe, za które płacą w gruncie rzeczy amerykańscy konsumenci. Ale gdy kiedyś koniunktura zacznie się pogarszać, szybko może się to zmienić. Międzynarodowy Fundusz Walutowy już ostrzega przed stratami w gospodarce światowej. Wkrótce pokażą się negatywne skutki wzniesionych murów celnych. Unia Europejska i państwa Mercosur postawiły na przeciwieństwo szczytu G20. Wynegocjowaną przez 20 lat umową pokazują, że współpraca międzynarodowa jest wprawdzie mozolna, ale także w czasach Trumpa i wbrew woli rządu USA, możliwa.

UE posuwa się do przodu

Dzięki „dealowi” zawartemu między Europą i Ameryką Południową, powstaje największy rynek świata. Do tej pory miano to nosiła strefa wolnego handlu obejmująca UE i Japonię, która stała się rzeczywistością z początkiem tego roku. Europa jest i pozostaje prekursorem w dziedzinie handlu światowego. UE zawarła ponad 70 umów handlowych. Następną podpisze w jutrzejszą niedzielę z Wietnamem, któremu prezydent Trump znowu grozi właśnie karami.

Oczywiście, że umowa z południowoamerykańskim blokiem Mercosur jeszcze długo nie wejdzie w życie. Musi zostać ratyfikowana. Głośna jest już krytyka zwłaszcza co do ustaleń dotyczących eksportu mięsa i regulacji nt. ochrony środowiska. Wiele punktów umowy trzeba będzie jeszcze skreślić. Rezultatem będzie kompromis. Także inne umowy handlowe z Kanadą czy państwami Afryki mają swoje wady i błędy, ale zasada jest słuszna: handel, wymiana, współpraca zamiast nacjonalizmu, izolacjonizmu i wojny handlowej.

Przesłanie do Trumpa

Na szczycie G20 w Japonii USA znowu próbowały wbić Światowej Organizacji Handlu (WTO) nóż w plecy, blokując nominację sędziów do jej organu apelacyjnego. Amerykański rząd propaguje reformę WTO, która ma służyć głównie jego interesom. Nie może to funkcjonować. Światowa Organizacja Handlu ma sens tylko wówczas, gdy wszyscy jej członkowie będą przestrzegali tych samych reguł. Nie tylko USA, także inne państwa, takie jak Chiny czy Rosja mają tendencje do protekcjonizmu, czyli ochrony własnych firm przed konkurencją. Musi się to skończyć, jeżeli WTO ma zostać zreformowana, a handel rozszerzony. Państwa G20 nie posunęły się tu niestety dalej, mimo licznych zapewnień. Bez pokrycia.

To dobra wiadomość, że UE i Mercosur porozumiały się akurat podczas szczytu G20. Do tej pory USA nie zdołały zawrzeć z większym partnerem gospodarczym żadnego istotnego „dealu” à la Trump. Stosunki z ich najważniejszym partnerem handlowym, Europą, stoją w miejscu. Musi się to zmienić. Przesłanie do Donalda Trumpa, który rozbudowuje Biały Dom do funkcji głównego urzędu celnego świata, musi brzmieć: „Make trade great again!” – „Uczyń handel znowu wielkim!”.

autor : Bernd Riegert 

29.06.2019

Podobny obraz

Udostępnij Artykuł