Komfortowe warunki rynkowe dla hoteli nie zapobiegły problemom z płatnościami

Nie tylko zbliżające się wakacje są dobrą informacją dla hoteli. Optymistyczne wyniki gospodarcze, rosnące znaczenie turystyczne i biznesowe Polski, wpływają pozytywnie na rozwój rynku hotelowego. Szacunki rynkowe pokazują, że w ciągu najbliższych kilku lat liczba pokoi do dyspozycji gości wzrośnie o około jedną trzecią. Sprzyjające warunki rozwoju nie oznaczają, że rynek ten jest wolny od ograniczeń i wyzwań. Wśród nich znajdują się niespłacone zobowiązania. Z raportu „Sytuacja na rynku hotelowym. Pełne obłożenie” przygotowanego przez BIG InfoMonitor i Profitroom wynika, że po I kwartale 2018 r. z przeterminowanym zadłużeniem kredytowym i pozakredytowym borykało się co 11. przedsiębiorstwo oferujące usługi hotelowe. 779 „hotelarzy” miało łącznie ponad 970 mln zł zaległości.

Oznacza to, że na jedną firmę w tym sektorze przypada ponad 1,2 mln zł niespłaconych zobowiązań. Ponad 90 proc. wartości zaległości, mowa tu o zobowiązaniach nieopłaconych przez co najmniej 30 dni po terminie na min. kwotę 500 zł, to nieopłacone na czas raty kredytów. – Sprzyjające warunki ekonomiczne, a co za tym idzie bogacące się społeczeństwo sprawiają, że biznes hotelarski staje się coraz atrakcyjniejszy dla wielu inwestorów. Muszą oni jednak pamiętać, że nie jest to działalność łatwa, wymaga ogromnej i specjalistycznej wiedzy oraz doświadczenia. Dodatkowe ryzyko stanowi trwający w branży boom inwestycyjny. Jego konsekwencją będzie wzrost konkurencji, która pogłębi problemy ze zdobyciem pracowników, ale może też wpłynąć na obłożenie hoteli, jeśli dynamika wzrostu podaży miejsc noclegowych wyprzedzi wzrost popytu na usługi hotelowe – mówi Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Zaległości hotelarzy rosną wolniej

Przez sześć miesięcy zaległości branży wzrosły o 93 mln zł, czyli blisko 11 proc., a liczba niesolidnych firm zajmujących się tego typu działalnością o 119 (18 proc.). – Dynamika zmiany pokazuje, że dobra koniunktura gospodarcza w większym stopniu sprzyja hotelarstwu niż innym branżom i problem z nieterminowym regulowaniem zobowiązań hoteli pogłębia się wolniej niż w przypadku ogółu przedsiębiorstw – mówi Sławomir Grzelczak. W omawianym okresie zaległości wszystkich firm, widocznych w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK, wzrosły bowiem o 39 proc., a liczba przedsiębiorstw w kłopotach powiększyła się o prawie 30 proc. Aż 227 350 firm ma razem 26,5 mld zł zaległości. Nie zmienia to jednak faktu, że wśród hoteli 8,9 proc. firm ma kłopoty ze spłatą zobowiązań, podczas gdy dla ogółu przedsiębiorstw odsetek ten wynosił po pierwszym kwartale 5,7 proc. W praktyce oznacza to, że ryzyko nieotrzymania płatności przez kontrahentów czy banki od przedstawicieli tej branży jest sporo wyższe. Ostatnie dane GUS pokazują jednak, że przedsiębiorcy-hotelarze zauważają spadek opóźnień płatności za wykonane usługi, a to może przełożyć na poprawę ich płatności.

Najwięcej firm hotelarskich z niespłaconym zadłużeniem jest w województwie mazowieckim. Po I kwartale 2018 r. było ich 131, a liczba zaległości wynosiła 258, co oznacza, że na przedsiębiorstwo przypadało około dwóch przeterminowanych zobowiązań. Drugie pod tym względem było województwo dolnośląskie (112 firm z 204 historiami zadłużenia). Jeżeli chodzi o wysokość przeterminowanego zadłużenia, to przodują hotele z województwa łódzkiego z sumą 301,4 mln zł, ale dlatego, że stąd pochodzi również rekordzista. Nieuregulowane raty i faktury jednej firmy hotelarskiej z tego województwa wynosiły na koniec marca br. 199,2 mln zł. Dla porównania przeciętna zaległość firm oferujących usługi hotelowe wynosi 1 245 576 zł.

Więcej turystów, mniej pracowników

Dobra koniunktura gospodarcza skłania inwestorów do inwestycji w nowe projekty hotelowe. W ciągu najbliższych lat sama Warszawa ma się wzbogacić o 20 nowych obiektów dysponujących liczbą ok. 5 tys. pokoi hotelowych. Boom dotyczy również innych miast. Szacunki rynkowe pokazują, że w tej chwili w budowie jest ok. 15 tys. pokoi. Z danych Emmerson Evaluation wynika, że do 2019 r. liczba pokoi hotelowych wzrośnie o 30 proc., a w niektórych lokalizacjach np. na Wybrzeżu, nawet o 50 proc.

Patrząc na dane o rosnącej liczbie turystów, korzystających z usług hoteli, decyzje inwestycyjne miały mocne podstawy biznesowe. Przez pierwsze trzy miesiące 2018 r. z oferty obiektów hotelowych skorzystało ponad 5 mln turystów, czyli o 6,2 proc. więcej niż analogicznym okresie roku minionego (4,75 mln turystów). Jeśli dynamika utrzyma się przez kolejne kwartały liczba gości hotelowych może zbliżyć się w tym roku do 25 mln osób, tym bardziej, że szczyt sezonu przypada na miesiące wiosenne oraz letnie.

Przybywało turystów krajowych, ale jeszcze szybciej zagranicznych, których liczba w omawianym czasie zwiększyła się z ponad 1 mln do 1,15 mln, o 11,5 proc. W pierwszych trzech miesiącach tego roku goście wykupili ponad 10 mln noclegów, o prawie 770 tys. więcej niż w tym samym czasie w roku ubiegłym (9,3 mln). – Przybywa obiektów hotelowych i apartamentów. Rośnie więc również zapotrzebowanie na personel, który pozwalałby obsłużyć ten wzmożony popyt, a branża już teraz boryka się z brakami. Coraz trudniej o pracowników na każdym szczeblu, od housekeepingu po stanowiska specjalistyczne i kierownicze. Profesjonalny serwis staje się luksusem dla nielicznych. Obiekty hotelowe muszą więc radzić sobie przy tych ograniczeniach i optymalizować procesy, szczególnie te żmudne i nierozwojowe dla pracowników – mówi Marcin Dragan, Dyrektor Zarządzający firmy Profitroom.

Udostępnij Artykuł