Nie trać pieniędzy. Unikaj tych błędów!

Zarządzania domowymi finansami można się nauczyć. Oto najczęstsze błędy. W teorii zarządzanie domowymi finansami wydaje się proste i każdy może w tym zakresie osiągnąć sukces. W praktyce jednak, nie jest to już taka prosta sprawa, a nabyte przyzwyczajenia mogą skutecznie utrudniać oszczędzanie czy zapanowanie nad domowymi wydatkami. Jakich błędów wystrzegać się, by skutecznie zarządzać osobistymi finansami?

Zarządzanie domowym budżetem niczym się nie różni od zarządzania finansami firmy czy… Państwa. Można albo zapożyczyć się i dzięki temu szybko zrealizować własne plany albo najpierw zaoszczędzić potrzebne pieniądze i dopiero wtedy je wydawać. Bez względu na to, czy zarządzamy małym, czy dużym budżetem, warto unikać kilku powszechnie popełnianych błędów.

1. Brak kontroli nad rachunkiem/rachunkami bankowymi

W dzisiejszych czasach normą jest posiadanie więcej niż jednego rachunku bankowego. Oprócz konta, na które spływają nam comiesięczne dochody, często posiadamy oddzielne konto podpięte pod kartę kredytową, konto z którego spłacamy raty kredytu czy pożyczek albo konto walutowe z czasów, gdy np. pracowaliśmy za granicą. A może kuszeni bankowymi promocjami zakładaliśmy darmowe konta i po czasie o nich zapomnieliśmy? Coraz częściej konta bankowe bywają darmowe, choć zwykle pod pewnymi warunkami. Np. miesięcznie trzeba wydać min. kilkaset złotych, by bank nie pobrał nam, zwykle kilku-, kilkunastozłotowej opłaty za kartę. W codziennej gonitwie zapominamy o takich drobnostkach, dlatego warto na spokojnie przyjrzeć się wszystkim wydatkom związanym z pozornie darmowymi kontami bankowymi i realnie ocenić, czy nie pora zamknąć te, które generują niepotrzebne koszty.

2. Posiadanie

Posiadanie rzeczy wydaje się oczywistością. Większość osób dąży do tego, by mieć własne auto, własne mieszkanie, własną kosiarkę, wiertarkę czy garaż. Jeśli jednak przyjrzymy się przez moment tej postawie, możemy dostrzec, że z punktu widzenia naszego budżetu posiadanie nie jest jedynym dostępnym rozwiązaniem. Firmy od dawna pewne zasoby jedynie pożyczają – wynajmują powierzchnię biurową, samochody biorą w leasing. Model ten upowszechnia się również w gospodarstwach domowych. Coraz częściej jedynie wypożyczamy sprzęt sportowy (np. narty czy miejskie rowery), korzystamy ze wspólnych przejazdów, współdzielimy wakacyjne apartamenty. – Sharing economy czy inaczej gospodarka współdzielenia, staje się coraz popularniejszą formą zaspakajanie różnych potrzeb. Leasing, wypożyczenie czy współdzielenie to sposoby na zredukowanie do niezbędnego minimum dużych jednorazowych wydatków – wyjaśnia Joanna Tokarska z Kokos.pl, platformy finansów społecznościowych. Społecznościowy charakter zaczynają mieć również finanse. Internauci pożyczają sobie wzajemnie pieniądze, a nawet wymieniają między sobą walutę.

3. Drobne, wielkie wydatki

Spędzając większość czasu poza domem, bywa tak, że jemy „po drodze” – w knajpach, restauracjach czy na stacjach benzynowych. Tankując na stacji benzynowej przy okazji kupujemy kawę lub hot-doga. Dopinamy do abonamentu telefonicznego usługi, z których nigdy lub rzadko korzystamy, a mniej zapłacilibyśmy wykupując je jednorazowo…. Te zwykle drobne kwoty urastają z czasem do rangi całkiem pokaźnej fortuny. Na początku kryzysu finansowego w USA przebił się termin „efekt latte” (latte factor), ukuty przez dziennikarza ekonomicznego Davida Bacha. Odnosi się on właśnie do takich drobnych, często nieprzemyślanych wydatków, bez których zwykle możemy się obejść. Warto się przyjrzeć naszym małym, drobnym i stałym obciążeniom. Jak wyliczyli ekonomiści, konsekwentnie odkładane 10 zł dziennie może po 20 latach przynieść ponad 70 tys. oszczędności.

4. Nieprzemyślane zapożyczanie się

Nie tylko w sytuacjach podbramkowych, ale równie często pod wpływem nagłego impulsu zapożyczamy się nie zważając na konsekwencje. Zaciągamy  pożyczki – choćby na niewielkie kwoty – nie czytając regulaminów i nie oceniając realnie swojej sytuacji finansowej. – Mądrego pożyczania też warto się nauczyć. Warto pamiętać o tym, że miesięczna rata kredytu czy pożyczek nie powinna przekraczać 30 proc. naszych realnych dochodów. Trzeba też choć w podstawowym stopniu znać pojęcia, którymi operują pożyczkodawcy. Zdarza się, że na rynku oferowane są nieoprocentowane pożyczki, ale zapomina się o prowizjach dla instytucji udzielających pożyczki. A te mogą być nawet kilkudziesięcioprocentowe – zwraca uwagę Joanna Tokarska z serwisu pożyczek społecznościowych Kokos.pl.

5. Wyrzucanie paragonów

Paragon, który otrzymujemy po zapłaceniu za konkretne towary czy usługi jest powszechnie ignorowany. Często wyrzucamy go zaraz po otrzymaniu albo nawet nie bierzemy od kasjerów. A to właśnie dzięki paragonom najłatwiej sprawdzić na co i ile wydajemy tygodniowo czy miesięcznie, i na tej podstawie określić w jakich obszarach mamy szansę realnie zaoszczędzić. Bardzo często okazuje się, że nie trzeba drastycznie ograniczać swoich wydatków, wystarczy je tylko dobrze przeanalizować i nieco mądrzej zaplanować. Zamiast spontanicznie wydawać, wystarczy planować wydatki, np. iść do sklepu z przygotowaną zawczasu listą zakupów.

Kokos.pl
INTERIA.PL

Udostępnij Artykuł