Trybunał Sprawiedliwości UE zawiesza działanie „reformy” Sądu Najwyższego

Tydzień temu prezydent Andrzej Duda oświadczył, że nie obowiązuje go postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego zawieszające obsadzanie stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym. Teraz on i pozostałe władze będą musieli ustosunkować się do postanowienia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wypowiedzą posłuszeństwo Trybunałowi?

Wiceprezes Trybunału sędzia Rosario Silva de Lapuerta wydała dziś postanowienie zabezpieczające w sprawie skargi Komisji Europejskiej na pisowskie ustawy dotyczące Sądu Najwyższego.

Postanowienie zawiesza stosowanie przepisów o „wycince” sędziów. Nakazuje polskim władzom, by „podjęły wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, by sędziowie Sądu Najwyższego, których dotyczą sporne przepisy, mogli pełnić funkcje na tym samym stanowisku, korzystając z tego samego statusu, takich samych praw i warunków zatrudnienia, jakie przysługiwały im przed wejściem w życie ustawy o Sądzie Najwyższym”. Nakazuje władzom „powstrzymanie się od wszelkich działań zmierzających do powołania sędziów” na stanowiska sędziów przymusowo przeniesionych w stan spoczynku. I powstrzymanie się od działań zmierzających do powołania nowego I Prezesa Sądu Najwyższego lub jego tymczasowego następcy. Trybunał nakazuje polskim władzom w ciągu miesiąca powiadomić o działaniach podjętych dla realizacji tego zarządzenia, a potem meldować co miesiąc „o wszystkich środkach, które przyjęły w celu pełnego zastosowania się do tego postanowienia”.

Na to zarządzenie czekaliśmy od sierpnia, gdy Sąd Najwyższy wydał postanowienie zabezpieczające zawieszające „wycinkę” sędziów w SN. Doczekaliśmy się teraz, w związku ze skargą Komisji skierowaną na początku października. Czekaliśmy dłużej niż na postanowienie w sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, ale się doczekaliśmy.

Postanowienie jest oczywiste: polskie władze mają umożliwić orzekanie sędziom, których przeniosły w stan spoczynku, i wstrzymać wszelkie działania dotyczące obsadzania ich stanowisk. Prezydent ma się powstrzymać od wyznaczenia tymczasowego „komisarza” w miejsce prezes Małgorzaty Gersdorf. A Sąd Najwyższy nie może podjąć działań zmierzających do wyłonienia kandydatów na nowego I Prezesa.

Nie ma pola do interpretacji. Nie ma pola do twierdzenia przez polskie władze, że „nie są stroną postępowania” przed TSUE (tłumaczenie prezydenta na niepodporządkowanie się postanowieniom NSA) – bo są stroną z mocy prawa. A zarządzenie wiceprezeski TSUE jest skierowane do nich bezpośrednio.

Co zrobią władze PiS? Zaskarżą postanowienie TSUE do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej i Mariusza Muszyńskiego? Powołają kolejną komisję – na wzór „antyweneckiej” – antytrybunalską, która orzeknie, że wiceprezes TSUE nie ma racji, a pisowscy prawnicy inaczej interpretują traktat o Unii Europejskiej?

Wszystko jest możliwe. Dowolna bzdura i hucpa. Tylko że to nie są „Wiadomości” TVP, gdzie można tworzyć dowolną rzeczywistość alternatywną. To się dzieje naprawdę. To są realne, a nie pozorowane, jak w Trybunale Konstytucyjnym, kroki prawne. Podejmuje je unijny Trybunał, na którego decyzje PiS nie może wywrzeć nacisku, grożąc przeniesieniem jego sędziów w stan spoczynku czy wytoczeniem postępowań dyscyplinarnych. Nie może im „zmienić zakresu obowiązków”, żeby ich odsunąć od sądzenia tej sprawy, jak to robi polskim sędziom (vide sędzia Waldemar Żurek).

Jeśli władze PiS odmówią poddania się jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości, to w połączeniu z wnioskiem prokuratora Zbigniewa Ziobry do polskiego TK (o wypowiedzenie posłuszeństwa części traktatu o UE dotyczącego pytań prejudycjalnych) będzie to jasna dla wyborców deklaracja o woli wystąpienia z Unii. I całkiem prawdopodobny początek końca rządów PiS, bo tego nawet jego wyborcy nie zdzierżą.

autor : Ewa Siedlecka

19.10.2018

Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie

Udostępnij Artykuł